O Nanophone 45LX pisano tak: „Jest to nanofon komórkowy wielkości ziarnka piasku, który będzie aplikowany pod skórę ucha za pomocą dołączonego zestawu. Nanofon nie wymaga ładowania, bowiem będzie on korzystał z energii ukrwionego i zachowującego odpowiednią temperaturę ucha. Mimo ścisłego związku z organizmem ludzkim, nowe technologie zastosowane w NP45LX są bezpieczne dla użytkownika nanofonu.”
Wszystko brzmi jak najbardziej realnie, tylko nikt nie pomyślał o realizmie. Być może jest to spowodowane napędem ogólnopolskich mediów, które pisały o tym wszędzie, gdzie tylko się da. To co przedstawia firma SIMTEIJIN Institute to niby działający prototyp urządzenia Nanophone 45LX, które ma zrewolucjonizować rynek komórek. Jednak prawda jest taka, że to nic innego jak akcja marketingowa jednego z polskich operatorów komórkowych. Szkoda nam palić tak fajnej akcji ale prawda i tak wyjdzie na jaw. Autorem tego ogólnopolskiego zamieszania jest Era. Domyślić można się było choćby po tonacji kolorystycznej witryny. Jednak po kilku minutowej analizie tekstu znajdziemy kilka innych równie oczywistych faktów wskazujących na Erę. Pierwsze co rzuca się w oczy to brak jakiegokolwiek numeru kontaktowego, czy adresu siedziby. Jeśli nadal informacje są nie wystarczające, po analizie kodu strony ewidentnie widać, że informacje zostały wysłane z serwerów Ery. Po całym zaistniałym fakcie nasuwa się pytanie, czy Polacy znienawidzą za to Erę, czy wręcz przeciwnie, przychylą się do jej nowych usług?
Zobacz tez:
Styczeń 14th, 2010 o 15:14
Matko czego to już nie wymyślą
Marzec 17th, 2010 o 15:15
@Kermin to jest postęp…